3 sierpnia 2013

Wakacyjny eksperyment, czyli losy bloga się ważą...

Uff... wreszcie mam trochę wolnego, więc i może uda się coś skrobnąć. Intensywny lipiec za mną.
Pierwszy tydzień to przyjemny etat przewodnika - towarzysza dla Bogusi i Bartka (Anioł na Resorach). Dobrze wspominam ten czas. Gdyby ktoś wcześniej powiedział mi, że można 10 godz non stop szlajać się po mieście, pewnie bym się śmiała, tym razem było zupełnie inaczej, a czas minął tak szybko i miło - jak za pstryknięciem palcami. Cała reszta, aż do wczoraj to praca i chłopcy, chłopcy i praca intensywny dzień od 7 do 23 kiedy to zazwyczaj padałam na pysio.
Lipiec jest też dla mnie miesiącem smutnych rocznic i choć staram się "nie kręcić sobie filmów" to... bywa trudno...
Teraz mam tydzień urlopu (mam zamiar czytać, oglądać seriale i uprawiać smażing na plażingu - czyli porządnie odpocząć), potem 2 tyg. pracy (1/2 etatu na moje szczęście) i znów 1 tydz wolnego (jadę za Warszawę na wesele kuzyna - pierwszy raz jadę tak daleko całkiem sama, no ale nie takie rzeczy się robiło :D ).
Jazda wózkiem to już pesteczka - śmigam jak Kubica - Kala pogromca dziurawych chodników, krawężników, autobusów i tramwajów też :)
Jako że w teraz w sierpniu będę mieć nieco wolnego zrobię eksperyment. Przypomnę się wszystkim, których blogi odwiedzam (lub ujawnię się bo nie wszędzie zostawiam komentarze), postaram się pisać regularnie i zobaczę czy to się będzie podobać (statystyki nie kłamią - wejść i komentarzy jest jak na lekarstwo, nawet jak coś napiszę). Jeśli nadal będzie tak marnie - usunę bloga, więc zobaczymy jak będzie... Nie mam już tyle czasu co kiedyś, a jeśli statystyki mi mówią, że piszę praktycznie w eter to i serce się traci do tego miejsca...
Na koniec Sajgonek wakacyjny.
W ramach wyjątku zgodziłam się na tego żarówiastego loda - nie pytajcie jak po nim wyglądał... :D


9 komentarzy:

  1. Kala ja tam sama różnie piszę, ale wiem jedno, jak się tyle czasu nie pisze, no to nie można liczyć na oglądalność czy też jakieś komentarze. Musisz pisać często to i statystyki wzrosną. Choćby raz w tygodniu, a to dużo daje. Ja tam zawsze z chęcią czytam każdą Twoją notkę i jest mi tutaj bardzo dobrze. Nie usuwaj bloga, tyle osób to robi, bez sensu. Pisz, a będzie dobrze:-)!!

    OdpowiedzUsuń
  2. ja zaglądam...czekając na nowy wpisik-pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  3. jaki eter? jaki eter? a ja to co?:)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja to co? Beknięcie komara, jak to kiedyś pisał mój znajomy? ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja prawie nie pisze ale nie wyobrazam sobie zeby nie bylo Twojego bloga coreczko ,Zagladam to Janka i widze Twojego bloga i jesli cos napiszesz to ja ide do Ciebie,Usuniecie bloga....to zly pomysl..

    OdpowiedzUsuń
  6. nie łądnie, trzeba pisac duzo pisac :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. No właśnie, my tu zaglądamy a nowej notki nadal nie ma. Więc jak chcesz mieć czytelników? coś nie halo,

    OdpowiedzUsuń
  8. nie przerywaj pisania bloga z powodu małej liczby wejść... Zobaczysz, przyjdzie taki czas, że własnym oczom nie uwierzysz gdy spojrzysz na statystyki :-)

    OdpowiedzUsuń