2 lutego 2013

Boliząbki

Kiedy nieco ponad rok temu wyrywałam swój pierwszy w życiu stały ząb (tzn dentystka mi wyrywała - żeby nie było żem jakaś masochistka czy coś - hehe), obiecałam sobie, że wyleczę wszystkie i przez jakiś czas "będzie spokój". Jako, że genetycznie mam dość słabe zęby,  do dentysty odwieczne kolejki, a ja w dodatku do pewności i skuteczności działania tej doktorki miałam wątpliwości, potrwało to trochę i leczenie definitywnie zakończyłam w czerwcu 2012 z zapewnieniem, że wszystkie zęby są już ok i zaleceniem pojawienia się za rok na przegląd...

W pierwszy piątek stycznia wieczorem zaczął boleć mnie ząb (górna prawa 6 - jeden ząb za moim kraterem po wcześniej wspomnianym wyrywaniu). Poszłam spać wcześniej coby się nie męczyć zwłaszcza, że nazajutrz miałam egzamin semestralny z rachunkowości, więc wolałam bądź co bądź być przytomna. No i w nocy ząbek łaskawie raczył mnie kilkukrotnie obudzić. Poprosiłam wykładowczynię, żeby zrobiła egz. pisemny, a z ustnego zapytała mnie pierwszą i od razu poleciałam do prywatnej przychodni obok i tylko pocałowałam klamkę mimo, że podobno w sobotę jakiś dentysta tam przyjmuje. Przeczekałam do poniedziałku już na tabletkach. Skoro świt zadzwoniłam do swojej przychodni i... nic nie załatwiłam... Zdesperowana już zerwałam się popołudniu z grupy i poleciałam tam gdzie byłam w sobotę. Dentystka najpierw zrobiła przegląd. Nie kryję, że z każdym jej słowem wciskało mnie w fotel coraz mocniej: 2 zęby z dużymi ubytkami, 3 z małymi i 1 martwy do usunięcia . Z 5 razy mnie pytała, który ząb mnie boli, bo ta 6 zaplombowana i wygląda ładnie. Postukała mi czymś po okolicznych zębach a ja uparcie mówiłam, że boli mnie akurat ten ząb a nie inny, więc powiedziała, że mnie prześwietli. Jak się okazało pod plombą coś się działo więc mi ją usunęła i ząb zatruła zalecając już leczenie kanałowe.

I wszystko byłoby ok gdyby nie to, że ząb ani na jeden dzień nie przestał boleć. Po perypetiach z przychodnią rej. (lepiej pominę tą kwestię) udało mi się umówić na tą kanałówkę. Przekraczam próg gabinetu mówię z czym przyszłam, i że mnie wciąż boli co doktorka kazała mi się tylko szeroko uśmiechnąć i nawet nie zaglądając mi do buzi skwitowała że się ząb do kanałówki nie nadaje, bo ciągle boli, a policzek podpuchnięty (po to kazała się uśmiechać)- na tym wizyta się skończyła...

Wczoraj udałam się ponownie do tej prywatnej doktorki co mi ząb truła i mówię co i jak.
Okazało się, ze to nie ten ząb mnie bolał co był truty tylko 8... Koniec końców oba miałam robione naraz. W dodatku się okazało, że mam ropę na dziąśle na samym końcu szczęki przy 8, więc jak tylko doktorka ząb otworzyła to masowała to dziąsło z 15 min żeby przez ząb ropa zeszła... Całe szczęście, że mnie znieczuliła, bo z tą moją spastyką jest tak, że jak się napnę to raz, że boli dużo bardziej, a dwa, że mogę zwyczajnie przeszkadzać w tym co i tak zrobić z zębem trzeba. W rezultacie oba zęby zatrute na nowo i oba do kanałowego.

WNIOSKI:
  1. Czy to możliwe, żeby w ciągu pół roku aż tak posypały mi się zęby zwłaszcza, że ani nie chorowałam, ani nie zmieniłam diety, ani nic podobnego? Czy może dentystka, do której (przekonałam się o tym już dużo wcześniej) można mieć jakieś "ale" nie doleczyła mi wszystkiego jak trzeba po prostu?
  2. Leczenia kanałowego w przych. rej. mi nie zrobią, a prywatnie taka rozrywka to 300zł od 1 zęba... Będę musiała szukać gdzieś w mieście dentysty na NFZ, a dla mnie dojazd gdzieś to nierzadko problem, w środku w obcej przych. też często problem, bo schody, progi itp. Poza tym oczywiście kolejki na kilka miesięcy do przodu - ehhh... ŻYĆ NIE UMIERAĆ...

5 komentarzy:

  1. oj współczuję... ja też próbuję się dostać do dentysty z 8mką która sie zepsóła a prawdopodobnie moja dentystka nie bedzie przez cały luty przymowac bo nie ma podpisanej umowy na luty z NFZ.. jakaś katastrofa z tymi dentystami.. i wg po uj te 8ki rosną jak non stop dają tylko popalić;//

    OdpowiedzUsuń
  2. Ehhh, niestety, z zębami w Polsce tak jest :( Mnie na szczęście ta przyjemność póki co omija, ale przy lekach, które zażywam, różnie może być. Jak to kiedyś mówił mój dobry znajomy - przyjdzie czas, że z tego wszystkiego własne zelówki trzeba będzie jeść. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj jak tu ładnie, o wiele ładniej niż ostatnio!!
    A co do zębów - nic tylko współczuć, choć ja bym tu miała jedno wyjście - mimo wszystko poszukać dobrego prywatnego dentysty. Wiem,że sporo kosztuje, ale inaczej to...kiepsko. Ja tam mimo wszystko prywatnie chodzę.

    OdpowiedzUsuń
  4. ad 1.A nie mialaś ciągu tego półrocza jakichś nasilonych perypetii żołądkowych z wymiotami? kwas żołądkowy bardzo niszczy zęby.
    ad2. ja też bym zainewstowała w bardzo dobrą prywatną klinikę stomatologiczną, a dobra to taka z rendtenem i tomografią i mikroskopem do lecznia kanałowego jesli to konieczne. Mi ratowanie zęba wycenili na 1000 zł, ale to i tak tansze niz implant. Nie wiem jakie są mozliwosci pociągniecia tamtej dentystki do odpowiedzialnosci, tu musialby wypowiedzieć się prawnik.
    Trzymaj się
    Ewa (też mam mpd. podczytuje Cię, ale pierwszy raz komentuje)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeżeli chodzi o zęby i ich leczenie, to można powiedzieć, iż jestem doświadczona w bojach i zmienianiu dentystów. Przez długi okres czasu leczyłam się u pewnej doktorki, blisko mojego miejsca zamieszkania (oczywiście w ramach NFZ) Dentystka niby profesjonalnie podchodziła o leczenia (tak mówili). Pewnego razu nad górną prawą szóstką wyrosło mi coś na dziąśle. Bolało przy ucisku. Była to twarda kula. Poszłam do niej. Ona zapewniała mnie, że zęby są przez nią wyleczone i nic nie powinno się dziać, a tę kulkę prześwietlimy. Dała skierowanie na RTG, zrobiłam, zapłaciłam i poszłam do niej. Wywnioskowała, że to jakiś dodatkowy ząb tam mam... YYyy??? Jak to "dodatkowy". Odpowiedziała, że czasami tak się dzieje. Na pytanie, co w takim wypadku mam z nim zrobić, bo kulka mnie boli, odpowiedziała, żeby tego nie urażać, to przestanie. Dodatkowo zapytałam, czy są jakieś dodatkowe zmiany w okolicach leczonych przez nią zębów, odpowiedziała, że wszystkie zęby wyleczone. YHM! Wiedziałam już, że więcej do tej baby nie pójdę. W innym ośrodku zapisałam się na wizytę do lekarza. Przywitał mnie pan dentysta, młody koleś. Obawiałam się jego doświadczenia, ale po pierwszej wizycie wiedziałam już, że zupełnie niepotrzebnie. Niby dodatkowy ząb, okazał się stanem zapalnym z naciekiem ropnym. Doktor się dziwił, że mnie to nie bolało samo od siebie. Dużo czasu minęło, zanim mi zęba wyleczył, ale podchodził do tego profesjonalnie. Płukał zęba jakimiś specyfikami, raził prądem i różne takie. W końcu go wyleczył i kulka znikła. Nie ma jej do dzisiaj, a zaplombowany ząbek ma się świetnie. Co więcej. Wszystkie niby wyleczone przez nią zęby, były zrobione byle jak, żadnego kanału nie wyczyściła do końca. Dopiero on wszystko zrobił, jak należy. Wiadomo, za kanałowe leczenie musiałam płacić, ale wiedziałam za co płacę! Teraz kontroluję się u niego co pół roku i póki co wszystko jest dobrze. Ja też mam problem z zębami, nie są zbyt mocne, ale wydaje mi się, że nie powinny ci się tak szybko psuć. Być może właśnie masz je niedoleczone do końca i dlatego tak się dzieje, że w krótkich okresach czasu powstają nowe ubytki? Szukaj dobrego dentysty.

    P.s.
    Przepis na faworki będzie jutro :D

    OdpowiedzUsuń