(Aga, nie wiem czy pamiętasz, ale w lutym umówiłyśmy się >klik< na narty
)Zdrowotnie mam się już dobrze, wszystkie dolegliwości (poza biodrami oczywiście - a jakże) poszły w niepamięć i oby tylko tak zostało.
Na blogu jak widać kosmetyczne zmiany, jeszcze nie kompletne, ale jeszcze wszystko przede mną...
Kończąc tę przykrótką nieco notkę "zaserwuję" Wam jedną z niedawnych konwersacji łobuziaków:
Nie było prądu więc mama żeby zająć chłopców pozapalała im świeczki w pokoju i dała karty. Grali w "wojnę". W trakcie zabawy nawiązała się rozmowa:
Szyszka: Ja mam 8, ty masz Walec
Kubelusz: Nie Walec tylko Walet. Walec to ty możesz sobie zatańczyć!
PS. A jutro ten psycholog...
A jutro ten psyholog...............i bardzo dobrze coreczko
OdpowiedzUsuńZeby tylko snieg Ci nie przeszkodzil
Pozdrawiam Cie serdecznie
Oj, tak! Jak dobrze sobie przypomnieć. Kala, w takim wypadku zabieram się za zdrowienie :D Luty już blisko!!! ;)
OdpowiedzUsuń