29 listopada 2010

Ależ mnie zasypało... W sobotę pruszyło tyle co nic, wczoraj jak wychodziłam do szkoły było już na pewno ponad 7cm i nadal padało, ale nic nie wskazywało na to, że cokolwiek się utrzyma a dziś rano... Wyglądam za okno a tu śniegu tyle, że samodzielnie na wózku już ani rusz... Brr...
(Aga, nie wiem czy pamiętasz, ale w lutym umówiłyśmy się >klik<  na narty )
Zdrowotnie mam się już dobrze, wszystkie dolegliwości (poza biodrami oczywiście - a jakże) poszły w niepamięć i oby tylko tak zostało.

 Na blogu jak widać kosmetyczne zmiany, jeszcze nie kompletne, ale jeszcze wszystko przede mną...

Kończąc tę przykrótką nieco notkę "zaserwuję" Wam jedną z niedawnych konwersacji łobuziaków:
Nie było prądu więc mama żeby zająć chłopców pozapalała im świeczki w pokoju i dała karty. Grali w "wojnę". W trakcie zabawy nawiązała się rozmowa:
Szyszka: Ja mam 8, ty masz Walec
Kubelusz: Nie Walec tylko Walet. Walec to ty możesz sobie zatańczyć!

PS. A jutro ten psycholog...

2 komentarze:

  1. A jutro ten psyholog...............i bardzo dobrze coreczko
    Zeby tylko snieg Ci nie przeszkodzil
    Pozdrawiam Cie serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, tak! Jak dobrze sobie przypomnieć. Kala, w takim wypadku zabieram się za zdrowienie :D Luty już blisko!!! ;)

    OdpowiedzUsuń