Kubelusz siedzi nadal w domu w gipsie (od dwóch tygodni, a posiedzi jeszcze 2, z tym że od dziś ma krótsze gipsy), więc jak tylko uda mi się go "nakłonić" nadrabiamy trochę lekcji, bo jakoś nie wyobrażam sobie, żeby potem sam cały miesiąc ze wszystkiego nadrobił. Ostatnio koledzy na lekcji języka polskiego "przerabiali" łamańce językowe więc zapytałam czy jakieś zna. Znał "W Szczebrzeszynie (...)" i "Król Karol (...)". Dopowiedziałam mu jeszcze "W czasie suszy (...)" i "Było sobie trzech Japońców (...)", zastanawiałam się co dalej, gdy nagle Kubelusz z entuzjazmem wykrzyknął:
- Wiem! Kuba z powyłamywanymi rękami!
***
W miniony piątek uczyłam się do wejściówki z prawa ogólnego na niedzielę. R. miał akurat "dzień dobroci" i zaproponował, że mnie przepyta. Dałam mu swoje notatki no i mnie pyta:
- Co to jest prawo?
Na co Szyszek zaskoczony odpowiada bratu:
- Jak to co? Tu jest lewo... A tu prawo...
Hehehehe
OdpowiedzUsuńMaja pomysly maja ale wiesz co lubie takie podejscie dzieci sa super :)
Miał racje!!!!!!:)
OdpowiedzUsuńHa, ha, ha się uśmiałam :)))))
OdpowiedzUsuńDziecięce odpowiedzi są zawsze takie szczere, a za razem zabawne. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńczytałam o twoich przygodach z zębem.. mnie czeka chirurgiczne usuwanie ósemek :/ i to jest masakra :/ będę miała rozwiercaną kość i zakładane szwy... czeka mnie tydzień L4 :/ i serio - boję się bardzo...
OdpowiedzUsuńNormalnie czarny humor:) z tym Kubą i powyłamywanymi rękoma:)) Dzieci i ich teksty potrafią poprawić humor:)
OdpowiedzUsuń