14 lutego 2011

Walentynki... Jedni powiedzą "czysta komercja" drudzy, że to okazja do "specjalnych" wyznań. Sięgając pamięcią w poprzednie lata mogę powiedzieć tyle, że w zasadzie nie wiedziałam co to są te walentynki (mimo, że gdzieś w środku bardzo chciałam)... Mikołaj zaliczał się właśnie do tej pierwszej grupy osób, mówiąc że to najbardziej skomercjonalizowany dzień w roku i w dodatku wieje tandetą, a żeby nie było zbyt nudno obcesowo dawał upust temu swojemu przekonaniu. Z T. jest inaczej., i wiecie co? Walentynki mogą być naprawdę miłe mimo, że (niestety) spędzone osobno a o uczuciach mówimy sobie w sumie na co dzień. Póki co plan jest taki, że odbijemy sobie podwójnie w moje urodziny (jak to możliwe, że w ciągu niecałego miesiąca przybędzie mi cały rok...?) najprawdopodobniej na koncercie DŻEM-u (13 marca) na punkcie którego oboje mamy krótko mówiąc fisia :) - już się nie mogę doczekać.

***

Kolejna godzina terapii za mną i choć jak to mówią "nie ma fajerwerków", to czuję się dobrze. zwłaszcza przez kilka godzin "po"... kiedy to czuję się dosłownie parę kilo lżejsza. Jestem umówiona na 3 spotkania do przodu, co gwarantuje mi, że będą one regularne a jest to dla mnie naprawdę ważne. W ten sposób w urodziny również mam zapewnioną tą odskocznię i to z propozycją, żeby T. nie tylko mnie odprowadził, ale i potowarzyszył w trakcie - aż jestem ciekawa, co z tego wyjdzie, T. w każdym razie pozytywnie zaskoczony.

Mając się już ku końcowi zostawię Was z piosenką - tak na przedsmak koncertu :)


2 komentarze:

  1. Uwielbiam Dżem i tak prawdę powiedziawszy cholernie Ci zazdroszczę tego koncertu. Mam nadzieję,że będziesz się cudownie bawić z T. Całusy dla WAS i dla Szyszki oczywiście:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Również lubię Dżem :) Fajnie, że macie takie plany, na pewno uda Wam się miło spędzić czas. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń