Rzadko piszę, mimo że na marazm narzekać nie mogę... Pędzi ten mój żywot a zmiana goni zmianę tak, że czasem mam nieodparte wrażenie, że choćbym nie wiem jak się starała to nie nam rady, nie nadążę i koniec kropka. Jednak jak zwykle mój upór i samozaparcie zwyciężają a ja sama wychodzę nawet z trudnych sytuacji obronną ręką w nie zawsze do końca wytłumaczalny sposób.
Wczoraj zrobiłam coś, w co chyba do teraz sama nie mogę uwierzyć... - wreszcie zebrałam w sobie wszystkie siły i odwagę, dotarłam do CPU i zapisałam się na rozmowę do psychologa (wizyta w czwartek 30 września). Zaraz po wyjściu z budynku czułam niesamowity zapał, radość, że wreszcie coś ruszę, ale już wieczorem miałam poważne wątpliwości co do tego czy tam iść... W tym momencie znów poczułam, jak dobrze jest mieć T... - kogoś kto bezgranicznie i bez względu na okoliczności we mnie wierzy. Cóż... - spróbować nie zaszkodzi, a może pomóc.
***
Dziś mój blog obchodzi "pierwsze urodziny". Oj dużo się działo w tym czasie... Były chwile lepsze i gorsze jednak najważniejsze jest to, że wciąż jesteście tu ze mną... - DZIĘKUJĘ :)
Taki upór jest bardzo dobry. :) Często w wielu sytuacjach pomaga.
OdpowiedzUsuńOby Twój blog obchodził jeszcze wiele takich rocznic. :)
Pozdrawiam.
Karolinko, wierzę w Ciebie i wiem ,że dasz radę. Pokonasz wszystkie trudności...
OdpowiedzUsuńKochana idź, to na pewno Ci nie zaszkodzi, a może pomoże...
Oj tak bliskość drugiej osoby potrafi zdziałać bardzo wiele :)
Kochana coreczko bardzo sie ciesze czytajac takie slowa,Ja zawsze wierzlam w Ciebie i jestem dumna z Ciebie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cie bardzo serdecznie i mocno przytulam
Kala !!!! Uśmiech na twarz i do przodu a zobaczysz będzie dobrze :-)
OdpowiedzUsuńSto lat, sto lat!!!! Kaluś, ja też wybieram się do psychologa, myśli mam różne w związku z tym, ale myślę, że bez niego się nie obejdzie, On pomoże, a ja będę się uśmiechać później na samą myśl, że nie chciałam iść. Ja się jeszcze nie zdążyłam zapisać, tak więc jesteś do przodu :)
OdpowiedzUsuńhej..
OdpowiedzUsuńWierzę,że Ci się uda. Mi rozmowy z psychologiem bardzo pomogły. Pozwoliły mi spojrzeć na świat inaczej. Pozwoliły mi podnieść się po bolesnym i ciężkim związku z byłym.
trzymam kciuki.
Magda
Chociaż spóźnione to przesyłam najlepsze życzenia... A w sumie blogujesz już więcej, prawda Kalu? :)
OdpowiedzUsuńOby z T. Ci się ułożyło. Ostatnio ciężko jest trafić na osobę z empatią, mało jest empatii w świecie. Ludzie umieją współczuć, ale nie umieją współodczuwać, jak to kiedyś określił mój znajomy. Pozdrawiam :)