"(...)Albo go kocha albo się uparła.
Na dobre, na niedobre i na litość boską!"
W. Szymborska

Nie chodzi o Ł. , który jak już wspomniałam wcześniej najprawdopodobniej przyjacielem jedynie zostanie.
Nie chcę póki co zdradzać szczegółów bo sama nie wiem jeszcze nic na pewno (no może na 99%
- ten jeden zostawiam sobie tak w razie czego ale pewnie i on niebawem dołączy do reszty) w każdym razie... a raz kozie śmierć... - już dawno się tak nie czułam...
(czy kiedykolwiek?)
Kochana coreczko
OdpowiedzUsuńJesli mam byc szczera to ja nic z tego nie rozumiem.......
Napisalas bardzo tajemniczo ,przynajmiej ja tak zrozumialam.
Co maja oznaczac slowa cyt. raz kozie smierc..juz dawno sie tak nie czulam.
Czy czujesz sie z tym zle czy dobrze?.
Nie gniewaj sie ,ale skromnie napisalas.
Moze to ja nie umialam odczytac Twoich slow.
Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie
No właśnie, zrobiłaś taką zagadkę, że raz kozie śmierć, poczekam na ciąg dalszy:D
OdpowiedzUsuńZagadki czasem są potrzebne, nie o wszystkim przecież można albo trzeba pisać na blogu, prawda? :) Kalu, bez względu na to, jakby nie było, po coś to będzie, a przyjaźń też bardzo cenna rzecz, bo mało jest prawdziwych przyjaciół na tym świecie. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńHmmmmm.....:)))))))))))))))))))))
OdpowiedzUsuńWyczuwam radosną nutkę :)
Serdeczności i pozdrowienia cieplutkie :)
Zgadzam się z Aldi i Twoją Mamą... Mogłabyś troszeczkę więcej szczegółów podać a nie tak tajemniczo Kochana pisać:*
OdpowiedzUsuńMagda