12 lipca 2010

Czym jest dla mnie szczęście...?

Ostatnio coraz częściej witam dzień słysząc ten dźwięk:




Wraca dzieciństwo, wakacje na wsi kiedy to babcia budziła nas na śniadanie (najczęściej całą zgraję bo ok 10 dzieciaków) włączając właśnie "Lato z radiem. Słuchając właśnie radiowej "Jedynki" z tym, że nie rano a późnym wieczorem trafiłam na audycję o szczęściu. Zaczęłam się zastanawiać czy jestem szczęśliwa, czy umiem być szczęśliwa. Czym w ogóle jest szczęście w moim pojęciu? Jakby ktoś mnie o to zapytał jeszcze 2 mies temu nie miałabym problemu z odpowiedzią. Teraz...? Nie wiem... Uważam, że nie można poznać samego siebie, dopóki nie pozna się własnych granic. Ale czy musimy koniecznie wszystko o sobie wiedzieć?
Są we mnie dwie kobiety. Jedna pragnie namiętności i przygód. Druga natomiast pragnie stabilizacji, chce być niewolnicą rutyny, życia rodzinnego, drobnych spraw, które można zaplanować i wykonać.
Więc (wiem, wiem nie zaczyna się zdania od "więc") czym jest dla mnie szczęście? - gdzie odpowiedź...?
Jestem jak zagubiony wędrowiec... Szukam drogi...



***
 
Dopisane o 21:24
Właśnie dowiedziałam się, że zmarł ks.Henryk Jankowski (niegdyś proboszcz mojej parafii) co prawda nie przepadałam za nim a wręcz nie lubiłam (szczególnie jako dziecko właśnie w tedy gdy "urzędował" w parafii - nie czas na szczegóły), ale modlitwa zwyczajnie się należy...
Pokój jego duszy... (*)

3 komentarze:

  1. definicja szczęścia jest trudna...ale mam naddzieje,że JESTEŚ SZCZĘŚLIWA.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha, ta polka też mnie zawsze nastraja pozytywnie. A co do tych dwóch opcji, o których piszesz - może da się obie w pewien sposób pogodzić? Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń