Goście wciąż na posterunku... W moim obecnym stanie życia i ducha to chyba najlepsze co może się teraz dziać, ale o tym w osobnej notce (czyt. wtedy kiedy goście wrócą już do domu, a ja zbiorę się jakoś w sobie i napiszę o tym co się stało).
Najmłodszy gość - mój bratanek - jest cudowny. Okazało się, że moje obawy i lęki były minimalne i szybko się ich pozbyłam a Mały "ściga się" z ciocią po podłodze, gdy tylko ma okazję domaga się tego żebym wzięła Go na ręce, ciąga za włosy nawet jak zepnę do góry i "całuje" gryząc w policzek... Dziś nawet zostaliśmy na trochę sami (ja i Maluch + Szyszka) podczas gdy kuzynostwo poszło na spacer i zaopatrzenie w pamiątki. Zaliczyliśmy spanie, szykowanie i jedzenie mleka a nawet prezent w portkach, ale poszło nam sprawnie i bawiliśmy się też całkiem fajnie zobaczcie:
Prawda, że Słodziak?
Do miłego... :)
Kochana coreczko
OdpowiedzUsuńciesze sie ze napisalas
W życiu nie ma przypadkow i to ze teraz wlasnie masz gosci i nie jestes sama ,pozwoli Ci rozproszyć sobie mysli,a wierze ,ze dasz rade ,bo jestes silna .
Ten maluszek jest cudowny,a jaki ciekawski ,zagladal gdzies
Pozdrawiam Cie sedecznie
Swietny jest, słodziaszek, jak sie patrzy :)
OdpowiedzUsuńCzy mi się zdaje czy maluszek bawił się w pieska :) Naprawdę fajny, dzielny chłopak :D
OdpowiedzUsuńKala widzę znowu zmiany na blogu - fajnie, choc nie ukrywam, że poprzednie "wcielenie" bardziej mi się podobało :-) ale mówię nie jest źle!
OdpowiedzUsuńTylko pisz częściej notki, bo ja często tu bywam.
Buziaki!