Oj wydaje mi się, że chyba troszkę wystraszyłam Was dwiema notkami, które tutaj były i które przeniosłam w inne miejsce dostępne dla chętnych i to w dodatku niektórych chętnych (jeśli chcecie dostać się tam, piszcie a "dorobię kluczyk" komu trzeba). Wiem, moje niezdecydowanie jest wybitne (można się śmiać) ale ten mój kawałek sieci będzie jednak wciąż powszednio udostępniony.
Pogoda jest piękna, aż żal siedzieć w domu. Dziś już od jakiegoś czasu siedzę na ławce przed domem z komputerem na kolanach i Szyszkiem w piaskownicy. Próbuję wciąż się uczyć na jutrzejszy egzamin i mimo, że robię to od kilkunastu w sumie dni to wciąż mam wrażenie, że nic nie umiem. Kumpela z roku śmieje się, że ja zawsze tak mówię a potem dziwnym trafem 4 mi wskakuje do indeksu, ale tym razem poważnie niewiele potrafię powiedzieć nie zaglądając w notatki, co gorsza z przedmiotu, który nie jest moją mocną stroną a nawet bardzo nie jest...
Tydzień z Szyszką owocował w zabawne sytuacje i powiedzonka:
Mały siedzi i rozkłada klamerki do prania kolorami na podłodze. Cisza od dłuższego czasu więc wkraczam do pokoju zaczepiając go w rytm przyśpiewki skandujących kibiców piłkarskich:
- Szyszko łobuzie, na na na Szyszko łobuzie...
na co mały odpowiada:
- Szyszko łobuzie co z ciebie wyrośnie, pomidor na sośnie!
Siedzimy w kuchni jemy zupę ogórkową przygotowaną na obiad. Szyszka na krzesełku od strony kuchenki, ja dalej. Na kuchence stoi czajnik, grzeje się woda. Szyszek wstaje przesuwa krzesło i mówi:
- Zaraz zamarznę od tego ogienia! Ja już dłużej tego nie wytrzymam!
Wczoraj siedzimy w pokoju, układam z nim żołnierzyki. Do pokoju wlatuje mucha.
- K. patrz bąk!
- Szyszko, nie bąk tylko mucha.
W tym momencie mały biegnie do kuchni, wraca ze szmatką w ręku i wymachując nią w powietrzu woła:
- Chodź tu mucho, no chodź! Zaraz cię złapię faceciku!
Ucz się ucz,ale nie na 4 ,tak aby była 5;).A dla "Szyszki" - żółwik;).
OdpowiedzUsuńMiło mi Wolfie, że zawitałeś w moje progi :)
OdpowiedzUsuńCo do ocen hmmm nie będę kryć, że jeśli chodzi o tę "profesję" to zadowoli mnie choćby zaliczenie, aczkolwiek gdyby wpadło coś lepszego nie mogłabym narzekać... :)
Hehe, przy tym z muchą przypomniała mi się stara obozowa piosenka :)
OdpowiedzUsuńIdzie mucha po ścianie, po ścianie... :D
Dalej już nie pamiętam :)
A egzaminy... Ciężka sprawa, mnie też to czeka, życzę powodzenia!