26 czerwca 2010

Nadawanie tytułów ewidentnie mi nie idzie...

Umilkłam na trochę, ale oświadczam, że żyję, mam się całkiem nieźle (ba, żeby nie powiedzieć, że dobrze) i nie zapomniałam o Was mimo, że słabo się odzywam tutaj jak i w Waszych pokoikach (jestem w każdym razie na bieżąco u każdego). Ta notka miała powstać już wczoraj, ale zaczęłam bawić się wyglądem i jakoś tak nie bardzo weny starczało.

Sesja zdana. Co prawda nie wiem jakim cudem, ale się udało. Mam wakacje - i nic dodać nic ująć. O chwilo trwaj! :)
Co poza tym? Zmiana goni zmianę a ja chyba nawet nie najgorzej na tym wychodzę.
  • Spr. mieszkaniową zostawię na razie bez komentarza, bo nawet mnie na samą myśl przysłowiowo robi się słabo.
  • M. się nie odzywa i chwała mu za to.
  • Praktycznie wszystkie koleżanki próbują mnie z kimś swatać (jakby się zmówiły hehe). Jednak ja uważam, że radzę sobie całkiem nieźle jako... No... singlem chyba potocznie się zowie takich jak ja. Jednak czy nazwałabym tak siebie? Zwłaszcza, że chyba (całkiem nieświadomie - żeby nie było) rozkochałam w sobie osobnika przeciwnej płci? Internet... Błąd w numerze... Pomyłka... Przypadek?
Ilekroć w swoim życiu zdarzyło mi się kontaktować z nie znanymi mi lepiej chłopakami/mężczyznami przez internet ci najczęściej rozpoczynali konwersację zapytaniem mniej więcej następującej treści: "Jak u ciebie z seksem?" Po czym "rozmowę" natychmiast kończyłam.  Może wybrzydzam, może przesadzam, ale osobiście (kurczę tu nie bardzo wiem jak dobrać odpowiednie słowo) nie toleruję... facetów którzy czegoś sobą nie reprezentują.
Tym razem miłe zaskoczenie. Człowiek z pasjami, mający coś (adekwatnego) do powiedzenia w wielu dziedzinach. Starszy nieco (7 l.) ale... bardzo ciekawy człowiek... On nie gada - on rozmawia... Nie klika - a pisze... Rozmawialiśmy przez skype widząc się i słysząc. Jest naprawdę przyjemnie. Powiedziałam mu,że nie chcę się na razie wiązać, toleruje... Mój wózek, moja przeszłość, toleruje... Mówi wprost co myśli... Nawet jeśli jego zdanie nie pokrywa się z moim i może mi się nie podobać... Twierdzi, że moja dojrzałość wykracza znacznie powyżej wiek... Ja czasem myślę, że mi słodzi, że uwodzi a on (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) uparcie twierdzi, że jeżeli znajomość ma się rozwinąć (czego by sobie życzył) to on cierpliwie poczeka, a jeśli nie to zostaniemy na stopie koleżeńskiej.
Jutro spotkanie real. ciekawa go jestem... Zobaczymy...Ostrożności nigdy wiele...

Bywajcie :)

3 komentarze:

  1. Kaluś, cieszy mnie niezmiernie to, co napisałaś. Fajnie, że poszłaś do "przodu", że nie zamknęłaś się w sobie, że poznałaś kogoś przez internet. Będę trzymać kciuki, tak po kryjomu, żeby los już więcej nie przysporzył Ci przykrości, i teraz na twojej twarzy gościł tylko uśmiech!

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam Cie coreczko
    Ciesze sie czytajac Twoje slowa.
    Ja zawsze wierzylam w Ciebie ze jestes madra i rozsadna dziewczyna.
    Tak trzymaj.
    Przytulm i posylam caluski za zdane egzaminyi ciesze sie ze milas w sobie duzo sily i nie zawalilas studiow.
    pozdrawiam Cie serdecznie
    Juz przyjechalam i jestem jeszcze u Janka

    OdpowiedzUsuń
  3. Podpisuję się pod słowami Ewy.
    Wiem że jeśli Bóg zechce, to da Ci kogoś najlepszego :) Nieważne czy poznany przez Internet czy "normalnie". Życzę Ci wszystkiego najlepszego :)

    OdpowiedzUsuń