1 marca 2010

O deklaracjach uczuciowych - nieco satyrycznie



Dziś popołudniu (jako że czuję się już dobrze - nareszcie) udaliśmy się do znajomych. Mają oni dwoje dzieci: 4 - letniego Tymoteuszka i 2- letnią Joasię. Tymoteusz po wymęczeniu mojego M. (który bardzo lubi dzieci z wzajemnością zresztą) usiadł sobie na kanapie i "Odpocywał po placy" (czyli zabawie z M.) W pewnym momencie gwałtownie przerywając konsumpcję lizaka - motylka, którego przynieśliśmy w prezencie powiedział zwracając się do mnie:



- Ciociu, podobas mi sie wies?
Uśmiechnęłam się tylko, ledwie powstrzymując śmiech, ale mały amant i tak się zawstydził, więc uciekł do zabawek. Po chwili wraca i z bardzo poważną miną rzecze:
- Jak dolosne to polozmawiamy! - odwrócił się na pięcie i wyszedł z pokoju.

W ten sposób mały chłopiec spowodował, że czworo dorosłych ludzi dosłownie tarzało się ze śmiechu po podłodze - jak dzieci. Jak dzieci...

PS. A mnie i tak było miło - dzieciak mnie rozbroił :D

Nutka na dziś (też jedna z tych najbardziej ulubionych):

5 komentarzy:

  1. Kalu, zachwyca mnie Twoja muzyka :)
    tak się składa, że ten utwór, także należy do jednego z wielu moich ulubionych :)))

    Bardzo serdecznie pozdrawiam, życząc dobrej, spokojnej nocy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kraina Łagodności, SDM, ech...,też przy tym odpływam...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też bardzo lubię tę piosenkę :) A dzieci nieraz potrafią rozbroić niejednego dorosłego ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzieci są kochane a przede wszystkim zaskakuja nas swoją szczerością i niewinnością wieku dziecięcego.

    Piosenka cudna, a ja cieszę się niezmiernie że już Cię ominęły te sensqacje żołądkowe!!

    OdpowiedzUsuń