20 marca 2010

Faworki i niespodziewana odezwa...

Oj coś mi nie idzie to pisanie... Teraz gdy marazm schował się w cieniu i mam kilka rzeczy do powiedzenia, to ciągle coś lub ktoś pisać nie pozwala. Koniec końców piszę po jednym, po dwa zdania i zmuszona jestem wcisnąć "zapisz" zamiast "publikuj" więc jeśli chaos mi się tu wkradnie - wybaczcie.

Z M.przez chwilę było dobrze... Nieporozumienia nadal są i to podobno z mojej winy... ale czy to źle, że gdy jest kłopot chcę go przedyskutować, rozwiązać a nie siąść, obrażać się i go przemilczeć - niech żyje własnym życiem - tak jak woli (robi) M.? W ten sposób sprawa przecież nie zniknie, a tylko się napiętrzy... - no chyba, że to ja jakaś dziwna jestem i źle myślę?



Faworki - podejście drugie - nieudane... Jak dostałam od Mamusi* przepis, szczegółowe instrukcje i robiłam pierwszy raz, byłam z siebie dumna (mimo, że to jakieś skomplikowane nie jest, ale jam jest początkujący kuchcik)bo wyszły pyszne... A teraz... nie wiem... nie poszło mi ewidentnie...

*Mamusia czyli nasza Ewa - nie będę się rozdrabniać... po prostu tak jest i dobrze mi z tym :)



Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu - powszechna opinia z którą zgadzam się zdecydowanie i rzadko kiedy jestem skłonna od tego odstąpić... Jak już wspominałam z ojcem nigdy nie było dobrze, a i cała jego rodzina traktowała mnie (ze wzgl. na wózek) a i brata nieraz też jak kulę u nogi... Sprawy potoczyły się tak, że kilka lat temu całkowicie zerwałam z nimi kontakt, po dziwnym zachowaniu i wiecznymi wyrzutami pod moim adresem (np. że nie odwiedzam ich tak często jakby chcieli - taka sama droga a mi trudniej jest dotrzeć gdziekolwiek zwłaszcza kolejką, że mam własne zdanie i mówię o nim, że nie piję alkoholu i niewiele jadam - co było powodem do zmuszania, że jestem uczulona na dym papierosowy i nie jestem ze wzgl. na to długo przebywać w takiej "ciężkiej atmosferze" itp itd. - mnożyć można by wiele...)

Kilka dni temu dostałam kartkę urodzinową od babci... Zaskoczona byłam - nie kryję - nie mało... W środku "odklepane" życzenia i prośba o telefon. Zbierałam się dwa dni, ale w końcu zadzwoniłam. Opowiadała jaka to ona nie jest chora - złość we mnie wzbierała i miałam ochotę się rozłączyć, bo takie próby wzbudzenia litości mnie nie ruszą a wzburzają krew i ciśnienie skutecznie podnoszą... Aż tu nagle... zaczyna pytać, interesować się moimi bardzo osobistymi sprawami (nadmienię, że niektóre są dla mnie trudne), pytać z troską w głosie... Zaskoczył mnie jej ton i zainteresowanie zwłaszcza, że ja jej nie informowałam od ponad 4 lat co się u mnie dzieje (najwyraźniej brat musiał jej coś powiedzieć)Poprosiła, żebyśmy wpadli do niej z M. Nic nie obiecałam bo jestem nadal zdystansowana, sceptyczna co do jej "dobroci i zainteresowania"... Powiedziałam, ze porozmawiam z M. i się odezwę, dzięki czemu zyskuję nieco na czasie... Zobaczymy...



Weekend spędzę na zajęciach... Teraz mam dłuższą przerwę co pozwala mi pisać... Męczy mnie to bardziej niż praca fizyczna, ale... jak jak chce się być "mądrym" to trzeba... Wiosna już się zakrada... Po śniegu nie ma śladu, temperatura wyższa. Pożegnałam się już z kozakami i czapką, czekam już tylko na to, żeby móc już zrzucić kurtkę... Oj czekam i tęskno mi już za ciepełkiem... Mam nadzieję, że mrozy już nie wrócą...

3 komentarze:

  1. Kochana coreczko
    zaczne od tego co mnie bardzo niepokoi,a mianowicie chodzi mi o Ciebie i o M.
    Nie mozecie doprowadzac do takich sytuacji ,
    pomysl ze popełniacie bledy,jesli kiedys dogadywaliscie sie dobrze ,to dlaczego teraz sa spiecia.Obrazanie sie na siebie to nie jest rązwiazanie i napewno nie prowadzi do dobrego.

    Jesli chodzi o babcie ,daj babci szanse ,
    moze tego potrzebuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana moja mnie też martwią spięcia między Tobą a M. Wiem, w każdym związku sie one zdarzają, ale cos tutaj za często. Czasem trzeba iść troszkę na kompromis może...trudno mi doradzać. W każdym razie modlę się, aby miedzy Wami było wszystko ok.

    Pięknie tutaj u ciebie tak wiosennie i te ptaszki spiewające...cudownie. Tylko pisz kochana częściej, abym tutaj mogła wchodzić i czytać i słuchać ptaszków.
    Trzymaj się cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kaluś, że tak Ci posłodzę. Jesteś super dziewczyną, dobrym człowiekiem, i świetnie sobie radzisz w życiu, - to nie podlega dyskusji.

    Rodzina. Jaka ona by nie była, jest rodziną. Ja ze swoimi też często porozumieć się nie mogę, i marzę o dniu, kiedy będę mogła wyjść z domu, i zamieszkać gdzie indziej, gdzie nie będę słuchała tych wiecznych wrzasków, pyskówek, etc.

    My, dziewczyny często mamy tak, ze jak jest problem, to trzeba o tym rozmawiać, a nie siąść i zamilknąć.Problem się sam nie rozwiąże, dlatego M., źle robi, w ten sposób do niczego nie dojdzie. Jeżeli to jest coś dziwnego, to chyba wszystkie jesteśmy inne :D

    Nie wiem, jakie relacje masz z babcią, ale uważaj, jeżeli podejrzewasz, że ona może mieć w tym, jakiś swój cel.

    OdpowiedzUsuń