Iliść piachu jaką miałam w oczach, ustach, i we włosach (mimo kaptura) wystarczyła by z pewnością na małą piaskownicę.
Pierwszy raz znalazłam się w środku "czegoś takiego" - aż takiego.
Sieci pozrywane - dlatego też internetu nie było a i teraz co chwilę zrywa połączenie i nawet nie wiem wiem czy uda mi się opublikować to co teraz piszę.
W weekend mam już zajęcia więc pewnie nie napiszę nic choć notki w głowie się mnożą.
Pozdrawiam zostawiając zapas ciepełka - piękną mamy zimę tej jesieni... :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz