23 lutego 2010

Koszmar senny, czyli o tym, że umarli też mają szpony

Środek nocy....
Morfeusz tym razem o mnie nie zapomniał - śpię...
Zaczyna się podróż... :

"Jadę sobie z M. gdzieś pociągiem. Przysypiam oparta o jego ramię, mimo, że pociąg jest jedynym środkiem lokomocji, w którym nie choruję i z powodzeniem mogłabym oglądać piękne, iście wiejskie widoki uciekające  za oknem. Dziwne zamieszanie i rumor budzi mnie. Bez słowa wstaję i idę zobaczyć co ma czelność przeszkadzać mi w drzemce. Wychodzę przed przedział - pusto... Podchodzę do drzwi wejściowych do wagonu i otwieram je (pociąg ciągle jedzie). Za drzwiami stoi mój ojciec, więc wyciągam rękę, żeby wciągnąć go do środka. Łapie mnie tylko za palec i specjalnie mi go łamie... Mówi coś do mnie i dopiero wtedy czuję alkohol, a w zasadzie ten smród... alkoholu "ulatniającego się" przez skórę... Mówię mu, że nie będę z nim tak rozmawiać i odwracam się, żeby odejść, a on krzyczy za mną z taką dziką satysfakcją w głosie: "Zobacz co mam". Oglądam się i widzę, że ma mój pierścionek zaręczynowy w ręku, więc wracam do niego i mówię, że ma mi go oddać a on na to: "A sama sobie weź" i znika mi z oczu. Wróciłam z płaczem do przedziału, i mówię M., że nie mam ani palca, ani pierścionka... - i się obudziłam...

Miałam nie pisać tego, żeby nie musieć już wracać myślami, ale chciałam to wywalić z głowy. Piszę ten post od wczoraj od ok 16... Takie to we mnie emocje budzi, że pisałam partiami ufff...
Dobranoc...

Dopisane o 12:08

Dopiero teraz tak na chłodno przeczytałam całość - ale chaos... - przepraszam, nie dało się bardziej po ludzku, emocje wzięły górę, ale jestem już spokojniejsza... Cóż, najwyraźniej to właśnie tak wygląda "ściąganie skorupy" - nikt nie mówił, że będzie łatwo...

PS. Salanee musiałam coś wcisnąć, że nie ma  obserwatorów i nie umiem tego naprawić... HELP...

3 komentarze:

  1. Moja Kochana takie sny beda sie powtarzac,coraz czesciej wracasz myslami do przeszlosci ,po to zeby to wyzwolić z siebie,mowisz o pijanych ojcu ,ktory przyczynił sie swoim piciem do koszmarnego Twojego dziecinstwa.Wracaja mysli i slowa po to zeby sie od tego uwolnić,wyrzucasz to z siebie co tak dlugo siedzialo.
    W Twojej podświadomosci jest jeszcze ten strach ,ojciec wraca w snach ,ale nie musisz sie juz bać.
    To tylko sen,musisz wypracowac u siebie sposob odbierania snow,tak bez lekow i obawy że cos sie moze stać -bo on znowu do mnie przyszedł.Kalu Kochana coreczko ,spokojnie ,jestes bezpieczna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj,

    Bardzo nas cieszy że już nie ma hasła u ciebie, będziemy zaglądać :-)

    Sny są odzwierciedleniem tego co przeżywamy...
    Nadal boisz się chyba przeszłości, do puki się z nią nie rozliczysz ona będzie cie prześladować...

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasem nasza psychika odreagowuje to, czego się boimy.
    Jakiś czas temu miałam też dziwny sen - o tym że ratowałam w niejasnych okolicznościach dziecko z domu dziecka. Dziwne.
    Przy M. możesz czuć się bezpiecznie. Z tego co piszesz to wspaniały facet. Życzę Wam obojgu najlepszych chwil. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń