30 stycznia 2010

Z pola walki (odsłona I) - czyli o co chodzi...

Wczorajsze słowa M: " serce masz wielkie tylko trochę poranione" - i kolejne moje łzy wsiąkały mu w rękaw... - jak ja siebie czasem nie znoszę za to, że obarczam go tym wszystkim... pyta... prosi... - więc opowiadam... potem tuli... - i choć na chwilę to co złe odsuwa się w cień...

Pamiętam jak opowiadałam o tym wszystkim pierwszy raz.
Byłam pewna, że mnie zostawi jak się dowie, ale czułam, że muszę i lepiej będzie z tym nie zwlekać. Powiedział: "Gdyby nadal żył - to ja zabiłbym gnoja"

A ja jestem DDA i muszę się z tym pogodzić... Skonfrontować z własnymi wspomnieniami... - nie kiedyś... teraz...(!)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz