29 listopada 2009

Hokus-pokus, czary-mary czyli Andrzejkowy kit

W dzisiejszym świecie, w którym wszystko da się zmierzyć, szukamy nutki tajemniczości. Wierzymy w jakiś wyższy, ustalony X [iks] lat wstecz porządek, który ma nad nami czuwać i ufamy, że nic nie jest w stanie go złamać. Unikamy czarnych kotów, a w piątek 13 nie podejmujemy ważniejszych decyzji - ot tak, na wszelki wypadek.
Ja nie wierzę w przepowiednie, nigdy nie byłam u wróżki (i nie zamierzam iść) a horoskopy w gazetach czytam jak dobre dowcipy.
Mam swoje życie we własnych rękach, to ja nim żądzę. Sama dokonuję wyborów, czasem właściwych, czasem nie, a i tak czuję się z tym dobrze, bo co to byłoby za życie, gdybym zawsze wiedziała co zrobić, a rzeczywistość układała się nieskazitelnie dobrze? Z początku pewnie byłoby super, ale co potem?
Gdyby te całe wróżki, karty, horoskopy przewidywały to co będzie w przyszłości, nie byłoby totolotka, a poszukiwanie tajemnic w egipskich piramidach nie miałoby żadnego sensu - życie stałoby się nudne i jałowe, a co za tym idzie depresja byłaby równie powszechna jak łupież.
Więc po co ludziom, to wszystko? Szczerze mówiąc nie wiem i nie rozumiem - mam nadzieję, że głównie dla rozrywki...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz