).
Sen przedwczorajszej (z piątku na sobotę) nocy:
Byłam u gina, robił mi usg. Przykłada głowicę do brzucha, a ja mówię "Widzi Pan? - pusto..."
Na co on do mnie ostrzejszym tonem "Możesz sama nie interpretować? Patrz tu, w kąciku - serduszko, nóżki... " - spojrzałam w monitor i... się obudziłam. Chlipałam do rana...
***
Witajcie moje kochane w mokry i ponury poniedziałek. Dzisiaj nic się nie chce - taki szewski dzień(tzn nie na kacu), ale ogólnie do niczego... - ale to chyba głównie za sprawą aury bądź co bądź jesiennej...
Powstała dziś notka (sama) postanowiła się skasować przed opublikowaniem tak więc, w skrócie:
Po wspomnianym powyżej śnie moja psychika chyba (puk, puk w nie malowane czoło własne) powraca do umownej normy. W związku z tym, minioną niedzielę zaliczam do udanych (M. miał wolne
) Siedzieliśmy w domu i grzejąc się w ciepełku nadrabialiśmy czas z zajętego tygodnia między innymi grając w scrabble. Wieczorem też było miło, jednak tu rozdrabniać się nie będę. Dziś natykam się wszędzie na wzmianki o aborcji, a że mam na ten temat własne poglądy, można potraktować to zdanie jako zapowiedź notki następnej.
Na koniec zostawiam coś do posłuchania. Jak słyszę tych chłopaków mam dreszcze - są niesamowici >>KLIK<<
Życzę wszystkim miłego poniedziałku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz