11 listopada 2009

Aborcja - śmierć czy "wybawienie"?

Aborcja - temat bardzo kontrowersyjny... Wszyscy wiemy czym jest,jednak różnie to nazywamy. Moje zdanie? Aborcji mówię NIE! Dlaczego? Bo to zabójstwo!
I nie mówię tego ze względów moich przekonań religijnych,a po prostu po ludzku nie godzę się na to. Wiele osób twierdzi, że matka powinna mieć wybór, ale... w większości przypadków ma też wybór czy Dziecko zostanie poczęte, no nie oszukujmy się...
Antykoncepcja przedstawia tyle "opcji" do wyboru. Myślę, że każda para znajdzie odpowiednią dla siebie, ale trzeba chcieć... i rozmawiać a nie np.zostawić tę sprawę wyłącznie kobiecie sądząc, że i tak większość środków jest dla niej, a jak wpadnie to ona będzie Dziecko nosić, ona je urodzi i zająć się też ona będzie musiała. Jeśli antykoncepcji stosować się nie chce (nie ważne z jakiego powodu) no to zwyczajnie uważać - innego wyjścia nie ma.
A co z kobietami zgwałconymi? - szczerze mówiąc nie wiem (być może tylko łatwo mi powiedzieć) ale w każdym razie nie jestem za usuwaniem ciąży, a złotego środka nie ma.
Najbardziej przeraża mnie podejście samych kobiet. Najczęściej na aborcję decydują się dlatego, że będzie im wygodniej, bo boją się konsekwencji tego co robią, a płód to wg nich nie dziecko więc co za problem? - "pozbyć się intruza i mieć spokój" - autentycznie słyszałam takie zdanie, lekką ręką dać życie i równie lekką zabrać... ot tak, po prostu... Przepraszam za to bezwzględne porównanie, ale aborcja kojarzy mi się z praktykami stosowanymi w rzeźni...
Są też kobiety zabijające swoje nienarodzone Dzieci, w obawie o własne zdrowie/życie - i tu też nie bardzo wiem co powiedzieć na ich temat, choć jeśli chodziłoby o mnie to nie zastanawiałabym się nawet chwilę, bo moje Dziecko byłoby najważniejsze w tym momencie... I tu składam wielki pokłon kobietom, które nie dały się omamić i ofiarowały swoje życie, by dać nowe...
Dla mnie nawet gdy aborcja przechodzi komuś przez myśl - jest rzeczą najokrutniejszą jaką można sobie wyobrazić - tyle...!

Wiem, notka nieco chaotyczna... Ale jak tu ubrać w ładne słowa coś takiego?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz