Lubicie mieć urodziny? Mnie ta niewątpliwa "przyjemność" czeka już za kilka dni
(10 marca)
Dlaczego nie lubię mieć urodzin? Nie... nie dlatego, że jestem coraz starsza. Raczej dlatego, że zapowiada się kolejny rok kiedy będę w tym dniu totalnie sama i to nie tylko fizycznie. Już od kilku lat wstecz w urodziny jest mi zwyczajnie przykro. W pewnym sensie chciało by się powtórzyć słowa sprzed 2 lat kiedy to, aż tak najgorzej nie było bo miałam przy sobie człowieka, z którym wówczas się spotykałam, ale postawa rodziny pozostawiała delikatnie mówiąc wiele do życzenia... Obrazując moja własna matka od kilku lat totalnie zapomina o tym, że te urodziny mam (jak potrzebuje kogoś do zajęcia się chłopcami to wtedy wie gdzie jestem), a R. nigdy o nikim nie pamięta więc jakoś niespecjalnie mnie to rusza...- W zeszłym roku matka zapomniała też o jego urodzinach, ale jej wygarnął na drugi dzień, że nawet mu życzeń nie złożyła - ja nie jestem w stanie się upomnieć - jest mi głupio...
Prezenty? - naprawdę miło jest coś dostać, a ja już któryś rok naprawdę niczego od nikogo się nie spodziewam, skoro "rodzinka" zapomina o mnie w urodziny czy święta już od jakiegoś czasu. "Imprezowa" nie jestem tzn. nie lubię imprez urodzinowych standardów - z alkoholem, głupawymi popisami i siedzeniem za stołem - to i nawet najbliżsi "znajomi", którzy w zwykłe dni normalnie wpadają tak po prostu, w urodziny nie bardzo chcą przychodzić skoro bez tego (alkoholu, wyżerki itd) "na pewno będzie nudno".
Życzenia? - to tak niewielki gest, a tak ważny - zwyczajna pamięć ... Kilka dziesiątek wpisów na Facebooku typu "100 lat" albo "Najlepszego" nie bardzo cieszą, gdyż są wypisywane z automatu, a nie ze względu na pamięć - nie oszukujmy się...
Nie wiem... Może jestem jakaś dziwna, może staroświecka, ale ja lubię
składać innym przemyślane, nie odklepane, życzenia i ofiarować chociaż
drobiazg... cóż... - jak to mówią "kto ma miękkie serce, musi mieć też
twardy tyłek"...
PS. Najęczałam się, ponarzekałam i mi lepiej :)
PS2. Muszę się zebrać wreszcie i zrobić porządek w linkach bo bajzel nieziemski, a blogów które odwiedzam przybyło znacznie :/
Witam Cie Moja Kochana
OdpowiedzUsuńDawno mnie nie bylo ,co nie znaczy ze nie pamietam o Tobie.Pozdrawiam Cie baardzo serdecznie
ewa
Dziekuje Moja Kochana Córeczko
OdpowiedzUsuńTo chyba za kare nie moglam wejsc na mojego bloga ze tak zaniedbalam pisanie.
Co ja bym bez Ciebie zrobila
Buziaczki ogromne posylam
A urodzinami sie nie przejmuj ja wiem ze to jest mile i przyjemne ,ale juz tak jest i gdyby nie net to ja bym tez zapomniala ze mialam urodziny,a kto tam pamieta , przypominaja sobie po jakims czasie ,
Do 10 marca jeszcze trochę czasu jest :)
OdpowiedzUsuńA z rodziną cóż, jest jak jest, myślę że chyba każdy w mniejszym lub większym stopniu ma to samo...
Że ludziska zapominają to też normalne w tym zabieganym świecie :)
A co do samotności, to jak tak sobie obserwuję różne życiowe sytuacje, to coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że lepiej jest być samotnym, niż mieć wokół siebie fałszywych przyjaciół, którzy Cię opuszczą w potrzebie, gdy zaczniesz na nich liczyć. Jak to ktoś mądry kiedyś się modlił: Panie Boże, chroń mnie przed moimi przyjaciółmi, bo z wrogami sobie poradzę...
Życzenia złożę 10 marca :)
Pozdrawiam :)
Kala kochana Ty moja, nie pisz "Najęczałam się..." bo po to masz to miejsce aby narzekać, po to my jesteśmy aby łezki ocierać. Tak więc dobrze, że piszesz o swoich smutkach.
OdpowiedzUsuńJa, bardzo Ci współczuję, bo to nic przyjemnego gdy rodzina nie pamięta o urodzinach, a przecież nie oczekuje się nic wielkiego - ot serdeczności i drobny upominek. I tyle, a dla niektórych aż tyle. Przykre to, bardzo, ale niestety czasem z rodzinką to na fotografii...a tutaj ciesz się, że masz nas. Może choć troszkę utulimy żal, choć wiem, że to się do końca tak nie da.
Trzymaj się!
ja w sumie tez tak sie czuje w urodziny, rodzina zazwyczaj nie pamieta, albo rzuci na odczepnego Wszystkiego najlepszego, chłopak twierdzi ze nie pamieta swoich wiec jak ma pamietac o moich..
OdpowiedzUsuń