I znów milczałam dłuższy czas... Czasem wręcz przechodzi mi przez myśl czy w ogóle tu wrócę, bo nawet gdy znajdę chwilę czasu i pojawi sie myśl, że mam tak wiele do napisania to jednak chęć odpoczynku góruje i pisanie odkładam "na jutro" (czyt. nieskończone jutro).
Jak zwykle wiele się dzieje - czasem myślę czy nie za dużo jak na jednego człowieka. I coć mam obok silne męskie ramiona na których zawsze mogę się wesprzeć, to czasem wątpię czy wyrobię na kolejnym zakręcie... Dlaczego? Jakiś czas temu zawzięłam się... Powiedziałam sobie, że muszę o siebie zawalczyć, by móc normalnie, szczęśliwie żyć i nie ciągnąć za sobą ogona... Terapia indywidualna, grupowa i kilkudniowe maratony terapeutyczne są teraz wpisane w moją codzienność... Czasem czuję, że zrobiłam krok do przodu i jestem z siebie dumna a czasem... coś przygniata i zaskakują mnie moje własne reakcje na niektóre sytuacje...
Cóż... mam za sobą skomplikowaną przeszłość sięgającą wielu wątków - trudne dzieciństwo...Ojciec agresywny alkoholik odrzucający mnie z powodu niepełnoprawności, szpitale i sanatoria, w których zostawałam sama nawet na kilka tygodni bez odwiedzin... Dorosłe życie które rozpoczęłam naiwnie wierząc, że wreszcie będzie dobrze, a zaraz potem wzbogacając niebo o anielskie dzieci... Dużo już zrobiłam, ale równie wiele pracy jeszcze przede mną...
Pozatym praca, szkoła dom i mężczyzna to już nie jest mało zajęć...
***
Ostatnio mój P. poruszył temat dzieci.... Sam bardzo chciałby je mieć, ja również, ale u mnie to pragnienie wiąże się z równie dużym strachem (wiecie co mam na myśli)... Przy okazji wizyty u gina (tabletki anty-dzieciowe mi się kończyły) poruszyłam ten temat.... Doktor G. stwierdził, że przeciwskazań nie widzi, wziął to bardzo do siebie wręcz tak jakbyśmy o to dzieciątko już sie zaczeli starać, zalecił nawet podstawowe badania...
Na odchodne z uśmiechem polecił dać się dużo partnerowi przytulać bo to łagodzi stresy, spacerować, rozsądnie i zdrowo jeść, nie dać się grypie, a jak się zdecydujemy - zacząć brać kwas foiliowy i często się kochać a on ma nadzieję, że zobaczy mnie juz w wersji 2w1 (hehehe)
W domu z P. przedyskutowaliśmy ponownie sprawę i póki co stanęło na tym, że jeszcze troszkę odczekamy a maluszek będzie postanowieniem noworocznym na 2013 rok...
Posiadanie czy nieposiadanie dziecka moim zdaniem nie świadczy jednak o wartości danego człowieka... Dla mnie jesteś wspaniałą osobą bez względu na to, czy będziesz mieć maluszka, czy nie. Wiem, że w niektórych środowiskach, zwłaszcza w naszym kraju, jest presja, żeby posiadać potomstwo, ale czy zawsze warto poddawać się presji otoczenia? Znam cudowne osoby, które dzieci nie mają i znam rodziny, których lepiej byłoby nigdy nie poznać. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńZim, chyba nie do końca się zrozumiałyśmy... Nie czuję presji na posiadanie potomka... To raczej moja miłość do dzieci i silnie rozwinięty instynkt macierzyński sprawiają, że pragnę takiego małego człowieka... Znasz moją historię i wiesz jak sprawa wygląda, jednak teraz to jest już troszkę inna sytuacja a ja mocniej niż dotąd czuję, że będzie dobrze...
UsuńHm...Mam meza i z nim mamy dwojke dzieci. (poza naszymi wspolnymi nikt nie posiada innych dzieci niz nasze)Chcielismy rodziny i dzieci -obydwoje. Pierwszak zarodzil za wczesnie niz planowalismy, a drugiego planowalismy w odpowiedni dla nas czas. Moge tylko tyle powiedziec, ze dla mnie dzieci bardzo zmienily zycie. Staram sie je wychowac i traktowac tak jakbym chciala byc traktowana przez moich rodzicow. Staram sie im dac to czego mi samej kiedys brakowalo (nie chodzi mi o rzeczy materialne) . Mnie samej dzieci dodaly o wiele wicej sil, odwagi i nadzieji na zycie. Z innej strony mam dwoch chlopakow i zawsze jest taka jakas bojazn miec dziewczynke, bo martwie sie czy bede odpowiednia dla niej matka skoro sama nie miala dobrych stosunkow ze swoja. Czy bede potrafila jej dac ta milosc matczyna itp.
OdpowiedzUsuńOstanio w moim zyciu wydarzylo sie to, ze wstapilam na wymarzona nauke, czy na droge do podarzania do swego celu i tu poczulam ze czekamy na trzeciego dzieciatka, Ciaza zupelnie nie oczekiwana, duzo pytan jak i dlaczego? ale chyba dam rade, przeciez mam obok meskie ramie :)
Wiec moja rada bylaby zajsc w ciaze wtedy gdy tego chce sie, gdy czuje sie spokoj i nadzieje na lepsze, ale najwazniejsze chciec maluszka, zeby pozniej nie bylo rozczarowan a depresja po porodzie to juz inny temat.
zycze powodzenia i wiary w lepsze jutro. Kazdy ma swoj podchod do dzieci. Im szybciej odmowimy sie wspomnien z przeszlosci tym bardziej bedziemy zyc patrzac w przyszlosc,
Choć wiele teraz się we mnie dzieje, czuję, że to dobry czas...
UsuńTrzymam kciuki za Ciebie i Maluszka i mimo Twoich obaw życzę by była to dziewuszka - myślę, że doświadczysz macierzyństwa z innej strony i świetnie sobie poradzisz...
Pozdrowionka serdeczne i pogłaskaj Szkraba ode mnie :)
Witaj Coreczko
OdpowiedzUsuńZ tym pisaniem to akurat Ciebie rozumiem ,ze chcialoby sie cos napisac a potem brakuje weny,bo temat zawsze sie znajdzie,ale prosze Cie zebys ie przestawala pisac.
To co napisalas to piekne .Z radoscia czytam ze idziesz do przodu i nie boisz sie mowic o tym ,kiedys dla Ciebie terapia byla bardzo daleka a dzisiaj czytam ze bardzo Ci pomaga.
To tez jest nadzieja ze Moja Kala wraca do "normalnosci" jakby powiedzial Janek Twoj Tata .jest dumny z Ciebie coreczko.
Ciesza mnie slowa ze masz kogos z kim planujesz swoja przyszlosc.Bardzo bym chciala zeby Twoj partner dal Ci duzo szczescia.
Jesli chodzi o dzidziusia coreczko to jest Twoja decyzja ,dobrze ze mozesz o tym mowic spokojnie.Zawsze bedzie obawa i lek ,ale zaufaj Bogu.
Ciesze sie ze mowisz spokojnie ,ze rozwazasz wszystko na spokojnie.
Ja tez jestem dumna z Ciebie coreczko .