Szczęście uśmiecha się do mnie ostatnio trochę częściej niż zwykle. Najpierw wygrana w candy, o którym już wcześniej wspomniałam, a w miniony czwartek kolejna wygrana - książka "Namibia - 9000 kilometrów afrykańskiej przygody". Zawsze bardzo lubiłam podróżować. Mimo tego, że wózek niestety podróży nie ułatwia, a często wręcz utrudnia podróżowanie gdziekolwiek, a ja w dodatku od małego mam potworną chorobę lokomocyjną [czuję się dobrze tylko w pociągu] udało mi się być np. w Szwecji i Danii, co jest nieco komiczne bo nigdy nie byłam np. w Krakowie czy w górach [moje marzenie to te góry właśnie :) ] W związku z tym moim upodobaniem wycieczek bardzo lubię wszelkie programy podróżnicze. W czwartek właśnie włączyłam sobie radio w komórce i przełączałam programy [zwykle to 1,3 i 4 Polskiego Radia, TOKfm lub poczciwy Zet]. Zatrzymałam się na "Czwórce". Trwała właśnie rozmowa redaktora z podróżniczką p.
Anną Olej-Kobus. Audycja wciągnęła mnie do tego stopnia, że jadłam z słuchawkami w uszach. Ogłoszono konkurs. Opisałam pokrótce swoją przygodę wakacyjną [pierwszy raz w życiu napisałam do radia cokolwiek] nie z zamiarem wygrania, a bardziej podzielenia się przeżyciami z innymi. Minęło parę chwil i co słyszę? - redaktor czyta moją wiadomość. Nagrodą były 2 egzemplarze w.w. książki autorstwa pani goszczącej w studiu i to ja wygrałam jedną z nich [co takiego mola książkowego jak ja cieszy podwójnie] :) Po kilku minutach oddzwonił do mnie pan z radia i poprosił o adres. Myślę, że paczka dojdzie jeszcze w tym tygodniu.
***
Mruczanka Szyszki - do siebie - przy śniadaniu kilka dni temu:
"Muszę się napić bo zaraz umrę z tego picia (czyt. pragnienia) i co wtedy? Całą tą noc nic nie piłem i uschnę jak kwiatek"
Ciocia Salanee (w słowniku polsko - Szyszkowym: Aga od Amelki) może być z siebie dumna. Otóż... Mały bardzo buntował się przed wkładaniem kasku (kolor i deseń sam wybierał więc to nie była kwestia gustu) zanim wyszedł na rower (cwaniaczek w ciągu jednego dnia awansował z 4 kółek na 2). Któregoś dnia siedział obok , gdy przeglądałam Wasze blogi i nagle padł tekst "A Aga ma kask? Przecież jest duża" (nagłówek) Wykorzystałam tą sytuację tłumacząc, że wszyscy duzi i mali muszą mieć kaski gdy jeżdżą na rowerze, podając oczywiście powody i od tamtej pory sam pamięta, że kask na głowie bezwzględnie być musi :)
Brawo brawo gratuluję wygranej. Ja w górach byłam i w Krakowie też i mogę tam cały czas wracać bo i góry i kraków jak dla mnie mają w sobie jakąś magię. Za granicą nie byłam ale jakoś nie ubolewam nad tym. lepiej poznać swoj kraj a potem dopiero bywać gdzieś dalej takie moje zdnaie
OdpowiedzUsuńcytrynowaona z tymi wycieczkami zagranicznymi to był wyłącznie fart bo oba to turnusy "rehabilitacyjne" - cudzysłów celowy bo w Danii jedyną rehabilitacją był basen (ze 3 razy większy niż nasze polskie aquaparki) a Szwecji praktycznie nie pamiętam bo byłam tam mając niecałe 6 lat
OdpowiedzUsuńajaja! chyba nie muszę pisać, że zazdroszczę niesamowicie! taka książka! totalnie moje klimaty :P wow!!! :) pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńNo, gratuluję! Książki podróżnicze to nie do końca mój typ, ale jak ciekawe to i owszem! Cieszę się, może skończyła się zła passe.
OdpowiedzUsuńBuziaki ***
Ha! Powiedz Szyszce, że ciocia Salanee jest z niego bardzo dumna! Kask to podstawa :)Za niedługo zaopatrzę w niego Amelkę, więc proszę, aby cyknąć Szyszce fotkę w kasku i umieścić na blogu, cobym mogła pokazać Amelce i tym sposobem Szyszka się przysłuży, taki łańcuch ;)
OdpowiedzUsuńA, co do wygranych, masz babo szczęście, ot co ;)
A góry? Do zdobycia, niekoniecznie na własnych nóżkach, są miejsca, do których dojedziesz autkiem, a tam..., wrażenia nie do opisania :D
Pozdrawiam szczęściarę i buziak dla Szyszki, małego cyklisty :)
Gratulacje wygranej :) pozdrawiam ciepelkowo :)
OdpowiedzUsuńja tez gratuluję
OdpowiedzUsuń