12 kwietnia 2010

„...i dymi mgłą smoleński las...”



Od tych dwóch dni chciałam tu skreślić parę słów, bo zwyczajnie nie da się pozostawić bez echa tego co się stało (bynajmniej ja nie potrafię milczeć w tym momencie). Zastanawiałam się co i jak napiszę - do teraz tego nie wiem. Nie kryję jednak, że wciąż piszę na emocjach, więc wybaczcie chaos (i pewnie nie napiszę wszystkiego co bym chciała, ale najwyżej to potem się doda)...

Kruchość ziemskiej egzystencji mnie przeraża. Jeden moment, jedna chwila... pstryk... i ni ma... - bez mała setka ludzi tragicznie straciła życie... - mieli oddać hołd ofiarom, oddali ofiarę w hołdzie...

Nigdy w zasadzie nie interesowałam się polityką. Szczątkowe informacje dotyczące najistotniejszych dla Polski spraw, decyzji zupełnie mi wystarczały. Czasem w telewizji lub radiu widziałam/słyszałam coś i tyle... Prezydent? był no i co? - jest komu rządzić, wojny nie ma więc jest ok - tak myślałam, choć teraz z perspektywy uważam to za głupie. Ludzie w koło wyśmiewali się z Niego - że mały, że śmieszny, że Żona brzydka, podobna do Yody z "Gwiezdnych wojen", a mi szczerze mówiąc było w zasadzie wszystko jedno. Chociaż przyznać muszę, że rozczulał mnie prawie - uśmiech Ich obojga i ta czułość, którą choć symboliczną było widać publicznie, a to znaczy, że prywatnie była ogromna... Dziś mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że życzyłabym sobie, żeby (przepraszam) w takim wieku i po tylu latach razem mój związek z M. tak wyglądał...

W pamiętną sobotę wstałam rano (przed 9), jak zwykle włączyłam radio. Słyszę - coś mówią o jakimś samolocie, że miał wypadek, że rozbity. Wzięłam głośniej... a tu, że to samolot rządowy, z prezydentem na pokładzie i ponad 80 osobami, że jeśli ktoś żyje to pojedyncze osoby. Chwilę później było już wiadomo - nie przeżył nikt... Obudziłam M. i mówię mu, że Prezydent zginął:

- hahaha prima aprilis sobie zrobiłaś?
- yyyym - potrząsnęłam głową na znak, że to nie śmieszne i mówię poważnie.
- pewnie się tylko połamał, bo to niezniszczalny człowiek jest - odpowiedział i poczłapał do łazienki.

Nie wyłączyliśmy radia przez cały dzień. Telewizor odważyłam się włączyć dopiero ok 19 na "Fakty" w TVN. Odczytali listę osób, które zginęły, pokazali Ich zdjęcia... - dopiero wtedy w zasadzie na dobre zrozumiałam co się stało... Skojarzyłam (tylko) 13 os (z wyglądu lub/i nazwiska)i dopóki wczoraj nie zobaczyłam, że przywieziono Prezydenta w "drewnianym pudełku" nie chciało się wierzyć...
Teraz sama nie wiem, czy powinno się słuchać radia, oglądać TV... - informacje są okropne i nie rzadko nie potwierdzone - tak stwierdziłam po tym jak wczoraj leżąc już w łóżku usłyszałam w radiu, że tylko 14 os będzie można bez problemu rozpoznać bo są "cali"... - aż mnie ciarki przeszły... (wierzę, ale nie wierzę?) Coś strasznego... nie dlatego, że to ważne osoby, politycy... Dlatego, że to ludzie...

Smutno...


POKÓJ WAM WIECZNY W CICHEJ KRAINIE, GDZIE BÓL NIE SIĘGA I ŁZA NIE PŁYNIE, GDZIE TYLKO SŁYCHAĆ BOGA GŁOS SERDECZNY - POKÓJ WAM WIECZNY...

4 komentarze:

  1. Niestety, wystarczy jedna chwila, by zgasić je... Życie. Jesteśmy, istniejemy, wydaje nam się, że będziemy żyli wiecznie, że przecież nic nam się nie może przydarzyć. Wychodzimy z domów, nie myśląc, że już może nigdy do niego nie wrócimy... Oni myśleli tak samo, nie zdawali sobie sprawy, że to będzie ich ostatni lot...
    "Bóg chciał, stało się, choć żal serce rwie, to On,nadał kurs Wam do nieba. Pewnie nie chciał być sam, potrzebował Was tam, tylko czemu już dziś powiedz nam..."

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak... "Nie znamy dnia ani godziny" - i Bóg jeden wie, co lepsze - umierać wśród bliskich a długo, czy z dala od nich w ciągu sekundy...

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama się zastanawiam. Jakby próbuję sobie wyobrazić, co oni czuli, w momencie, kiedy wiedzieli, że to już koniec..., jak bardzo cierpieli, czy zdążyli się pożegnać...

    OdpowiedzUsuń
  4. Kala ślicznie napisałaś, tak prosto pieknie.
    Wiecie co mój kolega zginął w strasznym wypadku jechał rowerem został potrącopny przez ciężarowe auto. Świadkowie mówili, że w momencie uderzenia odrzuciło go dosyć daleko i to była chwila - ale okolicą zatrząs ostry krzyk bólu. I sądzę, że tu też bolało ich na pewno, ale przez chwilę. A później ...już nic nie bolało, i śa szczęśliwi i śpią już snem spokojnym.
    ...i się poryczałam :-(

    OdpowiedzUsuń