13 lutego 2010

Ostatnie dni (a noce już szczególnie) bardzo mnie męczą... "Kochane" zdrówko nie odpuszcza Mam zwichnięte biodra, niestety nie kwalifikuję się do żadnego leczenia. Na co dzień mnie nie bolą więc nie jest jakoś bardzo źle... dopiero jak jest zimno zaczynają mi dokuczać, także zimą noszę kilka warstw na kuperku coby nie zmarznąć przypadkiem, ale i tak jeśli już mnie łapie to jak się już położę... Zaczęło się w środę (mimo że ja ubrana a w piecach napalone) złapało mnie wieczorem i spać nie mogłam ale dało się znieść a przedwczoraj... Położyłam się i zasnęłam koło 1 ból aż mnie obudził, zlana potem dosłownie wyłam z bólu... Nogi sztywne, drgnąć nie mogę... Wzięłam Ketonal (a już mało co przeciwbólowego działa na mnie w ogóle) ale i tak prawie 1,5 godz mnie trzymało. Już byłam prawie pewna że na pogotowiu się skończy... Dopiero jak wzięłam 4tą (!) tabletkę zasnęłam z gorącym termoforem pod kuperkiem...
Dziś już jakoś było ale i tak bolało... jutro mam iść do szkoły w ten mróz... tak się boję że nie wysiedzę po tym spacerku, a egzaminy czekają...

Zakończę dziś z puentą, cytując Kochanowskiego: "Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz..."

3 komentarze:

  1. Najgorzej, to kiedy zażywasz tabletki, a one nie pomagają. Ketonal, mocny środek, pomaga na jedno, a niszczy drugie. Mnie sponiewierał żołądek, przyczynił się do powstania wrzodów na dwunastnicy. Uważaj na niego, chociaż wiem, jak to jest, kiedy ból staje się nie do zniesienia, kiedy nie da się przez niego spać...

    OdpowiedzUsuń
  2. Karolinko Kochana mocno Cie przytulam

    OdpowiedzUsuń
  3. Karolinko jestem z Tobą!

    OdpowiedzUsuń