9 grudnia 2010

Odliczam dni do przyjazdu T. Jest już bliżej niż dalej, ale mi się i tak bardzo tęskni, a dodatkowo perspektywa wspólnie spędzonego sylwestra jest obiecująca.
"Dzienniczek uczuć" (tak się nazywa to coś, w czym mam pisać o wydarzeniach dnia codziennego oraz  myślach i uczuciach jakie im towarzyszą) prowadzę mniej lub bardziej skrupulatnie. Stwierdzam jednak, że wydawało mi się to banalnie proste a wcale takie nie jest. Ja prawdopodobnie po prostu nie umiem uczuć nazywać . Jestem jakaś dziwna chyba...
Miło mi, że podobają się Wam moje szablony (Aga - Photoshop rulezz hehe) dla mnie to nie dość, że zabawa to jeszcze praktyka - kończę grafikę komputerową. Dodałam ostatnio zakładkę (patrz wyżej) "dla ucha" dodaję tam linki swoich ulubionych piosenek. Narazie jest tylko kilka linków, ale na pewno będę je jeszcze dodawać bo tych wszystkich "naj" mam sporo. Zajrzyjcie - może i Wam się coś spodoba.

***

Dawno o Szyszce nie było, a że zabawnych sytuacji się nazbierało - piszę, bo pamięć mam ostatnio coś bardziej ulotną niż zwykle.

Ostatnia wizyta T. u mnie. "Spacer" na dworzec (po bilet dla T.) z Szyszką za rękę był co chwila urywany bo mały tekścił tak, że momentami trudno było opanować śmiech:

Winda na dworcu zepsuta, więc postanowiłam, że pójdziemy z Szyszkiem do Empiku książeczki pooglądać a T. w tym czasie pójdzie sobie sam po ten bilet. Mały oczywiście stwierdził, że on chce iść z T.  Więc wzięli się chłopaki "za rączkę" i tyle ich widziałam. Wracają - patrzę a mały z wymalowanym uśmiechem na buziaku dzierży w łapce batona. Próbując się dowiedzieć jak "to to" się znalazło w jego posiadaniu T. przytoczył mi taką konwersację:
SZ: Głodny jestem, batona bym zjadł. Tam są dobre batony. Kupisz mi?
T: Tak kupię tylko najpierw kupimy bilet ok?
SZ: Dobrze.
(idą dalej - T. nie "tutejszy", idąc w stronę kas polegał na moich instrukcjach i jakby co pomocy Szyszki, który wie, gdzie jeżdżą pociągi - koniec końców poszli w inną stronę niż trzeba)
SZ: Ale gdzie ty idziesz?! Przecież tam są autobusy! pociągi są tam - i pokazuje łapką, chichrając się pod nosem.
(dotarli na miejsce kupili bilet, a w drodze powrotnej młody dostał obiecanego batona)

W drodze powrotnej Szyszkowi zachciało się do toalety, więc udaliśmy się do centrum handlowego bo tam najbliżej było. Na parterze - łazienka zamknięta. Pojechaliśmy na piętro i sytuacja była podobna: wzięli się chłopaki "za rączkę" i tyle ich widziałam. Po jakiejś chwili widzę - wychodzą. Mały zadowolony, a T. ze śmiechu nie może:
Wpuścił małego do kabiny, a że ten daje sobie w takich sytuacjach wzorowo radę, czekał przy drzwiach i nagle słyszy (wcale nie cicho):
" Tooomeeek! zobacz, ktoś tu napisał HWDP! (nie wiem skąd to dziecko w ogóle kojarzy, że takie literki coś tam znaczą - wiem, że to raczej przyzwoite nie jest i z tego co się domyślam - mały też wie)

Następnego dnia rano, Szyszek raczył wpakować się T. do łóżka.  Leżeli tak sobie i odlądali zdjęcia w telefonie. (tu nadmienię, że młody bardzo, ale to bardo lubi komórki) W telefonie T. ma sporo moich zdjęć (mały nie krył zaskoczenia, że tam są). Pośród kilku natrafili na zdjęcie czarno - białe co Szyszek skwitował krótko:
"Czemu ona taka jest... Weź ją sobie pokoloruj..."

A wiecie czego pięciolatki uczą się w zerówce? Zobaczcie sami:



(układ choreograficzny nie był ustawiony, a ten ruch głową na końcu , to miał być ukłon)

6 komentarzy:

  1. Uahahaha, Szyszka jest dobry :D Chyba nie puszczę Amelki do przedszkola, strach się bać, co ona przyniesie w mowie, bo o śpiewanie raczej ją nie podejrzewam - nie lubi. No tak, Photoshop :D I jeszcze grafika komputerowa :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzisiaj na zajęciach mówiliśmy o tym, że według pewnych filozofii dopiero, jeśli coś nazwiemy, to zaczyna istnieć. A zatem, to, że czegoś nie widzimy albo nie możemy dotknąć, nie znaczy, że tego nie ma. Uczucia mają nazwy - i one są realne. Nie przejmuj się, że nieraz masz problem z ich nazwaniem - język polski jest jednak dość ubogi w porównaniu z innymi językami, gdy chodzi o opis emocje (np. w porównaniu z językiem greckim). Z Szyszka wyrasta mały gagatek :) Żywe srebro. Znak czasu u niego widać - za naszych czasów dzieci lubiły samochodziki i dinozaury, a teraz komórki :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szyszka i Jego piosenka jest genialna! :)

    a tak poza tematem, Kalu, mogę mieć do Ciebie prośbę?:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szyszka jest superowy
    Tobie Kalu zycze duzo szczescia i nie tylko w milosci.

    OdpowiedzUsuń