Czasem jest tak, że nic się nie chce.... Ja mam dziś taki dzień - rasowy leń gigant.
Miałam częściej pisać, miałam zrobić porządek w linkach, bo blogów, które odwiedzam trochę przybyło i jakoś nie mogę się za to zabrać. Dziś mam o 16 grupę (coś w rodzaju grupy samopomocowej ukierunkowanej na samorozwój - kiedyś się może rozwinę szerzej na ten temat) i tak strasznie nie chce mi się jechać, że szok. No ale nic - zbiorę się bo mi szkoda tych 2 godzin, zwłaszcza, że sporo z tamtąd wynoszę...
Przez ostatnie dni nieco zaszalałam w kuchni. Dostałam kopiaste wiadro śliwek to nasmażyłam powideł, zrobiłam śliwki w syropie i ciasto ze śliwkami i kruszonką.
Jakimś cudem (dosłownie bo nie wiem nawet kiedy) chyba zgubiłam parę kilo, bo wszytkie spodnie mi z kuperka zjeżdżają 

Znów wiele nie napisałam, ale właśnie spojrzałam na zegarek i chyba wypadałoby się zbierać powolutku do wyjścia, zwłaszcza, że łepetynkę muszę jeszcze umyć.
Pozdrowionka i do następnego
Ciasto ze śliwkami... Pycha! Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń