23 lipca 2012

O byciu magistrem

Magisterskie emocje zdążyły już opaść, więc opowiem jak było chociaż tak naprawdę to nie ma co opowiadać, a nerwy okazały się zupełnie nieuzasadnione :D
Mimo "niepoprawności alfabetycznej" znalazłam się na samym szczycie podium listy potencjalnych magistrów chętnych do obrony  (nie pytajcie dlaczego bo sama nie mam bladego pojęcia). Na sali spędziłam dosłownie z 10 minut (śmiech - licencjat dłużej broniłam) - 3 zdania o pracy, 1 pytanie od promotora, 1 pytanie od recenzenta i finito :D Gratulacje, buziaczki, kwiatki i cześć :D - ot, cała obrona...
I po kiego były te nerwy...? :D

Już się doczekać nie mogę kiedy użyję tych trzech literek przy podpisie :D - wiem, wiem... - skromności nie mam za grosz, ale cóż... w końcu nie codziennie zostaje się PANIĄ MAGISTER :)

A może by tak z rozpędu doktorat wykonać? - chyba zwariowałam :D

9 komentarzy:

  1. Idź za ciosem!
    Teraz jesteś w transie, to szybciej
    i łatwiej pójdzie :)
    Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak miło czytać, że masz taką wenę do dalszej nauki.
    Myślę iż powinnaś pójść za ciosem jeśli wszystko się tak dobrze układa :).
    Powodzenia :D.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kala jeśli tylko są pieniądze i ochota na dalszą naukę, to nie oglądaj się! Co się nauczysz to Ci nie zginie. Pozdrawiam!:-))

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie zwariowalas tylko myslisz pozytywnie i idziesz do przodu coreczko..Jak by powiedzial tata ..idz za ciosem ....Jestem dumna z Ciebie

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie, nie zwariowałaś z tym doktoratem. Zresztą lepiej go zrobić za młodu, niż kilka minut przed śmiercią. Tak w ogóle to gratuluję Ci zdania egzaminu magisterskiego. Nie każdy ma tyle zapału i chęci, aby do niego podejść. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj Gratuluję!
    Ładnie piszesz tutaj i tak z sercem,podoba mi się....Widzę,że masz w sobie dużo siły,a ona jest bardzo ważna,życzę Ci jej serdecznie...:)

    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń