Wtorkowa wizyta, tak jak pisałam była nie najgorsza. Gorzej było po... - przez moją ciekawość poniekąd - ale o tym za chwilę. We wtorek rano, jak zwykle opór: "iść? czy nie iść?" zebrałam się, dotarłam i słowa babeczki: "Cieszę się, że jesteś" (wie, że mam te opory) - pewność siebie wzrosła, a ja myślę, że jeszcze trochę i się rozkręcę. Rozmowa spokojna, bez nacisku, pośpiechu, z zainteresowaniem, z uśmiechem - pasuje... ulga, że nie będę raczej szukać sobie już nikogo innego. Czytałam na głos swój "uczuciowy dzienniczek", zatrzymywana co jakiś czas, "zmuszona" do odczuwania mówiłam o swoich emocjach. Wniosek? - "Zamrażasz swoje uczucia*, ale spokojnie - nauczymy się" - nowość, ale uff...znów cień ulgi...
Praca domowa: kontynuacja "uczuciowego dzienniczka" i coś nowego - 2 listy: moich praw i potrzeb (kurde, sądziłam że to będzie prostsze)
W domu znów wzrost pewności siebie - tel od mamy Ewy i od T. (dziękuję Wam... bardzo mi to pomaga) a potem dramatyczny spadek... Zaglądam do torebki, z ciekawości do książeczki zdrowia też. Nic nadzwyczajnego - notatka, pieczątka, podpis... ale... i kod choroby... przez moment byłam pewna, że to kod mojej choroby podstawowej (MPD) ale zajrzałam do internetu... - nie... - NERWICA... zaskok... szok niejako... kurde...kurde...kurde...Zaczęłam myśleć: jak to ja? niemożliwe... moja wina? moja wina! i co teraz? czemu babeczka mi tego nie powiedziała?! kurde... kurde... druga rozmowa z mamą Ewą - luzik, może przeżyję...
Dziś już spokój choć nadal czasem myślę: co dalej? Dam radę...! W końcu to nie rak nie...?
* "ZAMROŻENIE UCZUĆ "- doświadczenie , że okazywanie uczuć grozi odepchnięciem lub agresją ze strony najbliższych, powoduje cierpienie, lęk pogardę dla siebie. Powoduje wytworzenie się mechanizmu obronnego zwanego "zamrożeniem uczuć " , polegającego na tym , że tłumi się własne uczucia, zarówno przyjemne jak i nieprzyjemne, nie rozpoznaje się ich i nie okazuje. Pozwala to zmniejszyć cierpienie, jednak uniemożliwia także przeżywanie stanów przyjemnych. W życiu dorosłym przejawia się to często nieumiejętnością wzruszania się ,sztywnością , zamknięciem w sobie . Często o człowieku , który się tak zachowuje mówi się , że jest on twardy, w żadnej sytuacji nie pokazuje , co się z nim naprawdę dzieje .
Kalu, nerwica to paskudne dziadostwo, ale uwierz mi, da się z niej wyjść, czasem jest bardzo trudno, ale to możliwe :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńWspaniale, że się nie poddajesz. Pamiętam w modlitwie, pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńOj tak wózek+śnie nie idą w parze
OdpowiedzUsuń